Tuesday, 23 Jul 2019

Facebook manipuluje siecią. Możemy coś na to poradzić.

Facebook przeistoczył się z systemu samodzielnego w jawnie utrudniający jego użytkownikom surfowanie po reszcie zakamarków sieci. Liczba dowodów na to, nawet odnośnie stron wspierających technologie Facebooka, jest ogromna. Ostatecznie, serwis utrzymuje swoich użytkowników w przekonaniu, że surfowanie po sieci jest niebezpieczne.

W tym poście mam zamiar nie tylko wskazać stosowane przez Facebooka techniki, ale również zaproponować na nie sposoby.

NIE MOŻESZ WPROWADZAĆ SWOJEJ TREŚCI DO FACEBOOKA

To ostrzeżenie pojawiło się na Facebooku dwa tygodnie temu, aby powiadomić blogerów, że dodawanie automatycznie treści do Notatek Facebooka poprzez RSS będzie usunięte wraz z rozpoczęciem dnia 22 listopada. Jako alternatywę zaproponowano całkowite odtworzenie treści Notatek lub ręczne dodawanie aktualizacji statusów odwołujących się do oryginalnego blogu. Zapamiętaj tę drugą opcję – wrócimy do niej później.

SERWISY, KTÓRE UDOSTĘPNIAJĄ SWOJĄ ZAWARTOŚĆ W SPOSÓB ZAMKNIĘTY, SĄ UPRZYWILEJOWANE

Na ramach CNET, Molly Wood wytoczyła potężny argument przeciwko rozpowszechnianiu się Facebookowych aplikacji umożliwiających automatyczne publikowanie bieżących wiadomości wyłącznie po jednorazowej zgodzie użytkownika. Mówi o tym:

Teraz aż korci, aby obwiniać znajomych za instalowanie lub używanie tych aplikacji w pierwszej kolejności oraz publikacji jakie robi The Post, który je rozwija i nalega, abyś oglądał je właśnie w ten sposób. Ale nie bądźcie zwiedzeni, wina leży po stronie Facebooka. Te aplikacje oraz ich automatyczne dzielenie się (oraz przechwytywanie) treścią są częścią planu Open Graph.

Kiedy Facebook odsłonił Open Graph na tegorocznej f8 developer conference, stało się jasne, że celem tej inicjatywy jest wyliczanie wszystkiego, co robisz na Facebooku. Wszystkie Twoje publikacje są automatyczne i zarówno Facebook, jak i edytorzy mogą je śledzić, wykorzystać do rozwijania narzędzi personalizujących oraz nakładania na nich jakiejś metryki.

Jak Molly klarownie wyjaśnia, to co Facebook nazywa „bezkonfliktowym” dzieleniem się, w rzeczywistości jest stawianiem ogromnej bariery pomiędzy dzieleniem się linkami do innych stron w sieci. Zwykle linki do strony znajdują się w dolnej części kanału wiadomości użytkownika, konkurując o tę pozycję, kiedy jego algorytm priorytetów jest całkowicie nieprzejrzysty. Tymczasem, uprzywilejowane zostają strony, które naiwnie powierzają całą swoją zawartość Facebookowi, kosztem nie odwiedzania ich w sieci poza nim.

Witryny są uznane za niebezpieczne, nawet jeśli Facebook je monitoruje.

Jak można zauważyć poniżej, używam na tej stronie komentarzy Facebooka, aby uczynić ją wygodną dla wielu ludzi do komentowania, oraz aby upewnić się, że w pełni rozumiem decyzje, które dokonują jako dostawca platformy. Czasami dostaję tylko garść komentarzy, ale okazyjnie zauważam bardzo aktywne w nich wątki. Kiedy czytelnik zostawił w zeszłym tygodniu komentarz odnośnie mojego postu na temat Czytelności, dostałem powiadomienie na górze pasku mojej strony na Facebooku. Klikając na nie wyskoczył taki komunikat:

Na uwagę zasługuje nie tylko to, że proste witryny internetowe są przedstawiane jako niebezpieczne dla użytkownika. Jest o wiele gorzej:

  • Facebook ostrzega swoich użytkowników odnośnie bezpieczeństwa na stronach, które wcieliły funkcje komentarzy Facebooka, czyli nawet witryny wspierające jego technologie mogą być marginalizowane.
  • Facebook wyświetla to ostrzeżenie, pomimo iż jego własny system zindeksował daną stronę i zauważył, że wspiera ona ich własny system informacyjny Open Graph.

Aby zobrazować tę drugą kwestię, przedstawię coś, co stanowi dosyć nerdowskie podejście. Jeśli jesteś na tyle zainteresowany tego techniczną stroną, spójrz na Facebookowy URL z widoku na pluginy przez konsolę dla programistów www. Widok ten nie tylko potwierdza, iż są tam tagi dla Open Graph (oprócz zastępnika dla obrazów, jako że post do którego się odwołujemy ich nie posiada), ale iż Facebook zaindeksował stronę i sprawdził wystarczającą część jej zawartości, aby wiedzieć, że wspiera ona ich system.

JAK ODPOWIEDZIEĆ NA TEN ATAK

Pokazaliśmy, że Facebook promuje zamkniętą treść wewnątrz swojej sieci a nie na witrynach, uniemożliwia użytkownikom wprowadzanie otwartej treści, ostrzega oraz przeszkadza w odwiedzaniu witryn internetowych, nawet jeśli wspierają technologię Facebooka oraz są zarejestrowane w jego centralnej bazie danych.

Na szczęście, zdecydowana większość użytkowników odwiedza Facebooka za pośrednictwem stosunkowo otwartych przeglądarek internetowych. Dla tych użytkowników istnieje rozwiązanie, które faktycznie może odnieść się do niebezpieczeństw związanych z nawykami internautów, o których wspomina Facebook. I byłoby one dostępne niemal dla wszystkich użytkowników, wyłączając tylko tych, co używają własnych klientów Facebooka na platformę mobilną.

Jest to sieć usług mających na celu informowanie użytkowników o zagrożeniach w sieci; jedną z najbardziej znanych jest Stop Badware. Z witryny tej pochodzi taki oto opis:

Niektóre szkodliwe oprogramowanie nie jest szkodliwe w zamyśle, ale nie daje jego użytkownikom kontroli. Weźmy na przykład pasek narzędzi przeglądarki, który umożliwia efektywniejsze robienie zakupów online, ale nie wspomina, że wyśle listę wszystkiego, co kupisz, do firmy-dostawcy tego narzędzia.

Uważam, iż ten opis idealnie oddaje zachowanie Facebooka oraz stanowczo zachęca takich partnerów Stop Badware jak Google (którego system SafeBrowsing jest również używany przez Mozillę i Apple), jak i Microsoft z jego podobnym SmartScreen filtrem, aby ostrzegał użytkowników, kiedy odwiedzają Facebooka. Biorąc pod uwagę, że Facebook konsekwentnie wprowadza w błąd użytkowników o naturze linków, które odwiedzają oraz wprowadzaniu barier do witryn, które mogą być odwiedzone za pośrednictwem zwykłych linków w ich sieci, wydaje się to odpowiednim oraz niezbędnym rozwiązaniem.

Część mojej motywacji dla polecenia takiego przeciwdziałania stanowi pokazanie, iż nasz przemysł technologiczny sam może się regulować i harmonizować, kiedy pojedyncze firmy działają w sposób, który nie jest najlepszy dla społeczeństwa. Mam szczerą nadzieję, że tak jest.

Dodaj komentarz